Turnus, wakacje... Świnoujście wita!!!



Dokładnie 1 rok i 11 miesięcy temu Aga była dosyć grubiutka, niziutka i miała krótkie włosy (nie wiem czemu, ale wtedy myslałam, że jak jej obetniemy włosy, to urosną lepsze niż były - niestety nie sprawdziło się to. Jak wypadały tak wypadają i teraz, a mimo to nadal są tak samo grube jak kiedyś. A przynajmniej w długich i bez grzywki wygląda... ładniej :) ). Właśnie wtedy, gdy było zrobione to zdjęcie byłyśmy na dwutygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Świnoujściu.
Oto i nadszedł dzień wspaniały - lekko posunięte wiekiem, nadal piękne jak kiedyś, a nawet i piękniejsze :) pakujemy się na kolejny turnus w Świnoujściu. Po niemal dwóch latach przerwy, zapełnionych turnusami w pobliskim Ustroniu, już drugi raz wybieramy się na przeciwległy koniec Polski, żeby się porehabilitować, wychodzić, potaplać w morzu, nawdychać jodu, ale też i po to, żeby odpocząć od codzienności. Tym razem jedzie z nami Ciotka (w sensie moja siostra, a Ciotka Agi), bo Aga jest już na tyle wielką dziewuchą, że samej czasami jest mi ciężko ją opanować. Mam nadzieję, że wszystkie postępy, które Aga zrobiła przez ostatnie dwa lata będą widoczne nad morzem i że tym razem więcej z tego wyjazdu będzie miała. Nie bierzemy wózka, bo praktycznie już go nie używamy i Aga będzie musiała wszędzie zaczłapać na tych swoich krzywajdach. Ale przede wszytkim mam nadzieję, że tym razem ludzie na plaży nie będą jej przeszkadzać, bo nie ukrywam, że jeszcze kilka lat wstecz, większa ilość osób w jednym miejscu powodowała jeden wielki ryk i hektolitry łez- przez co też zapierdzielałyśmy na plażę po niemieckiej stronie, bo tam o dziwo było pusto- i to Aguli odpowiadało.
A gdyby komuś tam, już na miejscu, albo w pociągu, na peronie, albo jeszcze gdziekolwiek indziej, znowu przeszkadzało, ze Aga jest za duża i np. nie słucha, gryzie rękę, ślini się, albo nie mówi jak inne dzieci, tylko jedzie ciągle tymi swoimi dzikakaka i buka itp to wiecie co nam może zrobić... Nikt swoimi życzliwymi komentarzami i uwagami nie zepsuje nam całej tej frajdy!!! 

Tak więc kończymy pakowanie, żegnamy wszystkich, których tu zostawiamy (Bukę, dziadków, babcie, wujków, ciotki, bliższą i dalszą rodzinę, OREW i wszystkich innych, o których oczywiście nie zapominamy) i wybywamy na dwa tygodnie babskiego chilloutu :)
Mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i wrócimy nie tylko wyćwiczone, zrelaksowane ale jeszcze i opalone :)