czwartek, 28 czerwca 2012

Buka


W miniony poniedziałek nasza rodzinka się powiększyła!!
Agusia została szczęśliwą posiadaczką Buki:)) A Buka to kot - cudowny, na razie maleńki (1.20kg), czarny, niezwykle łagodny "szczurek" (ma taki śmieszny szczurkowaty pyszczek). Pojawienie się Buki to czysty przypadek. Już od jakiegoś czasu chciałam Agacie kupić kotka, bo widziałam jak bardzo uwielbia kota mojej siostry. Jednak ciągle było jakieś ale i nie chciałam się ostatecznie decydować. A tu nagle przypadek  sprawił, że pojawiły się dwa kotki do wzięcia. I tak na początku nie byłam jeszcze zdecydowana. Ale gdy w niedzielę zgupił się Chrupek  mojej siostry i kiedy Aga wpadła w czarną rozpacz na wieść, że kici nie ma, wtedy została podjęta ostateczna decyzja - bierzemy kota. Od razu w poniedziałek dowiadywałam się, czy koty w ogóle jeszcze są. Na szczęście jeden został i tak oto, w poniedziałkowe popołudnie został odebrany z tymczasowego domu u Wisi i przetransportowany do nas:) 

Dobrze, że nie rozpaczał, nie bał się i od razu zadomowił się u nas. Aga od początku śledziła każdy jego krok, dała mu nawet swoje zabawki, żeby miał się czym bawić.
A imię pojawiło się jeszcze przed kotem- Agula pięknie mówi "BUKA", więc dla ułatwienia kicia została właśnie tak nazwana. We wtorek młody zaliczył weterynarza, dostał swoją książeczkę zdrowia (teraz to już mam dwie do pilnowania- Agaty i Buki:) ), został odrobaczony i szczęśliwie wrócił do domu. Buka jest rewelacyjny, Aga go uwielbia, a on na szczęście nie złości się z jej "delikatnych" pieszczot - nawet sam się o nie prosi. Cieszymy się bardzo, że go mamy, a Wisi będziemy wdzięczni do końca życia za niego:)) Bo tyle radości, co on daje Adze, to chyba nikt nie jest w stanie wywołać (chyba tylko Jajko Niespodzianka od dziadzi :)) 

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Logopedia

Agula dzielnie walczy z opanowaniem alternatywnej komunikacji. Coraz więcej już potrafi, coraz chętniej pracuje na symbolach. Dzięki logopedce, pani Sylwii (której baaardzo dziękujemy za wszystkie wysiłki!!! :)) symbole opanowały salę Agi w OREWie i nasze mieszkanie, a my wszyscy, którzy na co dzień spędzamy czas z Agą (ja, moi rodzice, a przede wszystkim panie, które w OREWie spędzają najwięcej czasu z Agą) staramy się komunikować z nią właśnie w tej sposób.
 Przed Agą (w sumie to przed nami wszystkimi) jeszcze długa droga, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Już teraz widać postępy. Dwa nagrania z zajęć z logopedą można zobaczyć 
tutaj, na kanale Agi na YouTube. Są dni, kiedy Aga od razu wykonuje to, o co się ją prosi, a są też takie, kiedy na początku w ogóle nie słucha, robi wszystko na opak i patrzy na człowieka tym swoim "wredziochowym" wzrokiem mówiącym: "i tak nie zrobię tego, czego ty chcesz". Ale mija chwila i pojawia się skupienie. Czasem tylko wzrok współpracuje (a on nigdy się nie myli:)) ), a ręce robią na złość. Kiedy indziej ręce i wzrok są zsynchronizowane i wszystko pięknie wychodzi. Ale najpiękniejsze jest to, że na twarzy Agi jest wszystko wypisane - widać,  kiedy ma gorszy dzień i jej się po prostu nie chce; widać, kiedy ręce nie chcą zrobić tego, co każe móżdżek, a najczęściej widać radość, kiedy wychodzi to, co wyjść ma - ta duma, że zrobiło się coś, o co zostało się poproszonym. W oczach Agi widać wszystko!! I cieszy mnie przeogromnie to, że ma taką możliwość i uczy się w jaki sposób kontaktować się z otoczeniem. Bo choć my wszyscy, którzy z nią przebywamy, w większości przypadków wiemy o co jej chodzi, to jednak alternatywna komunikacja otwiera nam nowe możliwości i daje szanse na pełne zrozumienie (w przyszłości:) ).
I chyba tylko w przypadku dziadka, kiedy przychodzi z Jajkiem Niespodzianką, żadne AAC nie jest potrzebne. Ta radość, pokłony wdzięczności i przytulanie mówią same za siebie:))