niedziela, 11 czerwca 2017

Co nowego u Aguli

Dawno nie pisałam, co się u Aguli dzieje, a ostatnio dzieje się bardzo dużo i to niekoniecznie dobrych rzeczy. Ale po kolei.

W maju Agula brała udział w obchodach XIX Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną w Żorach. Jak zwykle OREW, w którym na co dzień ma zajęcia rewalidacyjne oraz rehabilitacyjne, przygotował niezwykle wzruszający film, który w połączeniu z przedstawieniem był po raz pierwszy pokazany na VIII Przeglądzie Twórczości Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Pierwszy raz ja, jako mama, przepłakałam niemal całe przedstawienie. Aga występowała, a ja siedziałam w pierwszym rzędzie i się naprawdę wzruszyłam. Ogromny podziw i szacunek dla pracowników OREW, którzy taki scenariusz wymyślili, a później wszystko połączyli w całość. Coś pięknego. Sam film można zobaczyć tutaj:
Natomiast zdjęcia z obchodów Dnia Godności są na stronie PSONI Koło w Żorach (tutaj).

Oprócz Dnia Godności, maj to także czas komunii (Aga "gościła się" u swojej kuzynki Majki) oraz cudowne święto - Dzień Mamy :) Dzień, który w tym roku świętowałam już po raz jedenasty (jak ten czas szybko leci!!). Od czasu, kiedy dowiedziałam się, że Aga ma Zespół Retta, Dzień Mamy jest takim szczególnym dniem. Nigdy nie usłyszę wierszyka recytowanego przez Agę na akademii szkolnej z tej okazji, nigdy nie dostanę samodzielnie zrobionej laurki, nigdy Aga nie przyniesie mi chociażby kawy, którą tak kocham. A jednak - Nauczycielka z OREW przygotuje taką laurkę razem z Agą, pomoże jej przekazać mały prezent, a Agula sama swoimi oczami, uśmiechem, przytuleniem przekaże mi całą resztę. Taką, które tylko my dwie doskonale rozumiemy, bo słowa nie są nam potrzebne. Każdy kolejny Dzień Mamy uczy mnie, jak bezwarunkowa i bezgraniczna jest miłość Matki i Córki oraz jak szczególne jest to Święto dla nas - kiedy wszystko, co najważniejsze, przekazywane jest niewerbalnie. 

A po Dniu Mamy przyszedł Dzień Dziecka, który zmienił wszystko, zaskoczył jak można zaskoczyć najbardziej, trochę załamał, a na pewno pokazał bezsilność (mnie, Agaty, wszystkich osób, z którymi na co dzień przebywa) wobec Retta. Po przyjeździe do OREW, Aga miała pierwszy w życiu atak padaczki. Szczęście w nieszczęściu, że akurat tego dnia w ośrodku była pani doktor neurolog, która od razu włączyła leczenie. Tydzień wcześniej Aga miała robione EEG. Bo tak naprawdę już w maju zaczęło się coś dziać. Kilka razy Aga się osunęła, tak jakby nagle zapomniała, do czego służą nogi. Za każdym razem była świadoma, przez co przerażona, że dzieje się coś, nad czym nie może zapanować. Po kolejnym osunięciu zaczęłam szukać, co to może być. Aga była i u neurologa, który zlecił kontrolne EEG, i u lekarza rehabilitacji (lewa stopa jest coraz gorsza - Aga rośnie, przez co cały ciężar, który spoczywa u niej właśnie na tej stopie, powoduje, że stopa jest jeszcze bardziej płasko-koślawa niż dotychczas), i u okulisty. EEG nie jest prawidłowe, ale dla nas to nic nowego, nigdy prawidłowe nie było. Ale incydent z Dnia Dziecka zmusił nas do rozpoczęcia leczenia padaczki. Pani doktor wprowadziła Depakine Chronosphere. Początkowo 250 mg na noc, od wtorku już 250 mg rano i wieczorem, docelowo miało być 250 mg rano i 500 mg wieczorem. Piszę miało być, ponieważ w piątek, po konsultacji z panią doktor, Depakine została wycofana. Przy samej wieczornej dawce Aga dużo lepiej spała, była spokojna, nie wybudzała się. Kiedy we wtorek doszła dawka dzienna, Aga już nie była sobą. Gdyby mogła, to spałaby cały czas, była mało aktywna, mniej chodziła, bo przy chodzeniu trochę się zataczała. Mówiąc w skrócie, była naćpana. I to dosłownie. Siedziała na sofie i obserwowała wszystko nieobecnym wzrokiem. I samo to pewnie byśmy wzięli na przeczekanie, bo może w końcu by się przyzwyczaiła do czegoś nowego, co ingerowało w jej zachowanie. Jednak w piątek była tragedia. Płakała nagle, bez powodu i to z taką złością, jakby czuła, że coś jest nie tak, ale nie potrafiła tego wyartykułować. Nagle się spinała, co ją jeszcze bardziej złościło. Po powrocie z OREW od razu usnęła, co było o tyle dziwne, że już usypiała, a jeszcze płakała. Dlatego skontaktowałam się z panią doktor i na noc Depakine już nie dostała. Jutro czeka nas podejście nr 2 do leczenia padaczki - pani doktor zdecyduje jaki lek wprowadzamy zamiast Depakine. Mam nadzieję, że tym razem będzie dużo lepiej, bo przez te ostatnie dni Agata nie była Agatą. Dzisiaj to najbardziej widziałam, kiedy wstała i od rana "zgobiła", wszędzie zaglądała, wyrzucała zabawki i pieluchy z szuflady, dużo "opowiadała", a kiedy ją wzięłam na działkę, to cały czas spacerowała, nie była senna, "nieobecna" - była sobą sprzed Depakine. Trzymajcie kciuki, żeby tym razem było lepiej!


Z Ciocią i Wujkiem :)



Nagroda za występ :)

W "dziwnym" stroju autorstwa Babci :) - przygotowania do Przeglądu Twórczości

Dzień Dziecka w OREW (McDonald's - największa miłość Agi!)
Ulubiona miejscówka - hamak na działce :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz