wtorek, 2 października 2018

Zmiany, zmiany, zmiany...


Wrzesień za nami. Nie był to łatwy miesiąc. Po dwóch miesiącach wakacji, Aga musiała wrócić do normalnego trybu - codzienne wczesne wstawanie, podróż busem do ośrodka, pół dnia zajęć, powrót busem do domu. Było ciężko. Początkowo tylko bunt, bo księżna się rozleniwiła i wolała siedzieć z pupuńcią w domu. Po czasie pojawiły się problemy sprzed roku - krzyki, uginanie nóg, rozdrażnienie, jedno wielkie cierpienie. Widać było, że Aga nie radzi sobie z własnymi emocjami i wewnętrznym rozdygotaniem. Bardzo szybko skonsultowałam się z Panią Doktor Neurolog, która prowadzi Agulę i bez zastanawiania się podjęta została decyzja o zwiększeniu dawki Neurotopu. Koniec końców księżna mniejsza nie jest, urosła, przytyła, a już na początku wprowadzania tego leku, Pani Doktor mówiła, że 1,5 tabletki to naprawdę mała dawka. Po kilku dniach stopniowo powracał spokój. Aga coraz częściej była wyciszona, zadowolona, potrafiła się skupić na zajęciach. Niestety pod koniec września złapała infekcję i cały tydzień spędziła w domu- znowu leniuchowała, odpoczywała. Wczoraj wróciła do OREWu. Bałam się tego powrotu, bo nie dość, że znowu musiała przestawić się na tryb "pracy" a nie obijania się, to jeszcze czekały ją dosyć spore zmiany. Wróciła do częściowo nowej grupy - nowa Pani (choć w sumie nie taka nowa, bo doskonale znana jeszcze ze starego budynku, w dodatku nadworna fryzjerka - robi z włosami takie cuda, jakich nawet ukochana Babcia nie potrafi), brak ubóstwianej, ale też okrutnie testowanej Madzi i brak jednej z koleżanek. Dużo tego jak na jedną Agę.
Wczoraj jeszcze było różnie, trochę marudzenia, wymuszania, stękania. A dzisiaj?! Dzisiaj cudownie! Oby więcej takich dni!! Uśmiech od ucha do ucha, sporo "opowieści dziwnej treści". Kolejny raz okazało się, że zmiany niekoniecznie muszą być złe. I może niepotrzebnie się ich tak bałam. 
A na zakończenie dnia Aga mnie zaskoczyła i wzruszyła. Po kąpieli księżna wzięła szczotkę do włosów i zaczęła się sama czesać. Gdyby tego było mało, oprócz czesania, wyciągała włosy ze szczotki. Niby nic. A jednak! Codziennie obserwuje moje zachowanie, małe rytuały i je naśladuje. Nic dziwnego, że aż mi tchu brakło, gdy to zobaczyłam. A później szybciutko musiałam nagrać choć mały urywek tylko po to, żeby, gdy przyjdzie jakiś gorszy dzień i niemoc, przypomnieć samej sobie, że moje dziecko jest nie tylko prześliczne, ale także bardzo mądre. Moja królewna :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz